środa, 27 stycznia 2016

OPONKI SEROWE - okrągłe szczęście w wersji tradycyjnej i bezglutenowej.

Szczęśliwi czasu nie liczą, ale czy liczą kalorie? Pewnie nie, skoro są radośni, to nie muszą sobie niczego odmawiać. Reakcji "nie, dziękuję" na widok czekolady zrozumieć nie potrafię, odwrócenie się od sernika w głowie mi się nie mieści, ale powiedzenie "nie" dla oponek serowych równe jest dla mnie przejawowi masochizmu. Te nietypowe odmiany tłustej słodyczy z rodziny pączkowatych to kwintesencja szczęścia rozpływająca się w ustach. Znikają w okamgnieniu i pozostawiają w głowie nie tylko smaczne wspomnienie, ale i potrzebę robienia/jedzenia większej ilości.
Karnawale, tłusty czwartku - nadchodzimy! A zakupy robimy przez internet, żeby nie tracić czasu na kolejki. O! Tak się wycwaniłyśmy tym razem :) 



"PO PROSTU BĄDŹ" - pisemne lekarstwo na wszystko od szefowej emocji - Magdaleny Witkiewicz.

Ambicje... dobrze jest je mieć i tworzyć z nimi zdrowy związek. Chwila, moment i mogą nami zawładnąć, sparaliżować nasze życie, stać się toksyczną zarazą. Chwila, moment i wszystko możemy stracić, po czym będziemy chcieli utopić się we własnych łzach wylewanych po tym, jak biegliśmy gdzieś nie wiadomo za czym. Czasem możemy leciutko dotykać chmur i sięgać gwiazd do których dobrnęliśmy ciężką pracą pełną wyrzeczeń. Czasem możemy z tego prywatnego nieba spaść bardzo nisko, obijając się o gałęzie strachu z hukiem opadając na samo dno. Czasem, możemy się odbić i pofrunąć jeszcze wyżej. Zobaczyć więcej. Czasem, możemy zatracić się w swoim bólu i nie zauważyć tego, co nie tylko wyleczy nasze rany, ale i da nam szansę na coś pięknego. Czasem... czasem wystarczy tylko być. Tak po prostu. A to wszystko w imię czego? W imię miłości, przyjaźni, szczęścia i spełnienia. W imię życia. Gdyby ktoś zapytał mnie gdzie można to wszystko znaleźć, skąd czerpać siłę, wiedzę i moc, oraz gdzie szukać najprawdziwszych uczuć powiedziałabym - "w książce Pani Magdaleny Witkiewicz - "Po prostu bądź". Tam jest samo życie...". Dlaczego?


poniedziałek, 25 stycznia 2016

"KASACJA" - Remigiusz Mróz. Pisemne prawo do skasowania dotychczasowych poglądów. Bestseller.

Nie wiem czy to zboczenie, głupota czy genetycznie uwarunkowane zniecierpliwienie, ale w życiu zwykle zaczynam wszystko od końca. Deser i wszystko co jest synonimem słodkości jem na początku, gazetę czytam od ostatniej strony, a sprawę Chyłki i Zordona poznawałam od II tomu ('Zaginięcie'). Dziwne, że związku nie zaczęłam od rozwodu. "Ostatni będą pierwszymi" u mnie się sprawdza. Zwykle, idąc moją osobistą chronologią im bliżej mety tym mniejsze "wow". Co za tym idzie - to, czym ludzie (normalni) delektują się na początku mi smakuje mniej. To, co czytają w pierwszej kolejności ciekawi ich bardziej. Odstępstw od mojej reguły jest mało. Bardzo trudno jest utrzymać moje zaciekawienie i  oraz zwalczyć mimowolne ziewanie i przewracanie oczami. Na szczęście dla mnie, w świecie polskiej literatury jest Mistrz, któremu się to udało. - Panie Mróz, Pan mnie "Kasacją" skasował. Dostałam blisko 500 stron będących kwintesencją zaskakującej akcji, esencją emocji i synonimem dzieła, które co parę stron mnie zatrzymywało tylko po to, żebym z niedowierzaniem przeczytała dane zdanie jeszcze raz i z uczuciem przyjemnych dreszczy szybciej i mocniej zagłębiła się w lekturze. Skoro I tom (który w moje ręce wpadł jako drugi) wywarł na mnie takie wrażenie, że co chwila miałam ochotę pisać autorowi maila z gratulacjami, to oznacza, że jest to dzieło warte przeczytania. W zasadzie, doszłam do wniosku, że jest to pozycja obowiązkowa do ponownego pochłonięcie i gdyby nie fakt, że trafiła Ona w ręce mojego matczynego banku genów (z moją głośną deklaracją - "na tą książkę się uważa podwójnie. Nie plamić, nie zaginać, nie odwracać grzbietem do góry"), to czytałabym od nowa. Dlaczego?



Poważne problemy gastryczne psów i karma VET LIFE GASTRO INTESTINAL DOG.

Nietolerancja pokarmowa, zaburzenia gastryczne objawiające się burczeniem i przelewaniem w brzuchu, ulewaniem, odbijaniem, wzdęciami, wymiotami, a nawet chlustającymi wymiotami wiele godzin po przyjęciu posiłku, nieprzyjemny, kwaśny lub gnilny zapach z jamy ustnej, utrata wagi lub brak przybierania na wadze, biegunki lub obstrukcje, często naprzemiennie, bolesny brzuch. Z takimi problemami często spotykamy się u psów. Oczywiście, że my - ludzie też doskonale znamy to z autopsji. Różnica dzieląca nas i naszych czworonożnych przyjaciół jest jedna! My możemy sami reagować, oznajmiać światu nasze dolegliwości i analizować dlaczego mamy taki problem. My możemy iść do lekarza, zrobić serię badań, wybrać leki i działać, a nasz pies? Zwierzę się męczy i liczy na nasz trzeźwy umysł. Jak możemy mu pomóc? Wyłapywać objawy uwzględniając związek przyczynowo-skutkowy, wybrać się do lecznicy i dobrze karmić. Dlatego wychodzimy na przeciw z informacjami o kamie VET LIFE GASTRO INTESTINAL DOG.


środa, 16 grudnia 2015

"OCALIĆ DARINGHAM HALL" - KATHRYN TAYLOR - Czyli 288 stron o tym, jak zwycięsko wyjść z walki z własną osobą.

Od 2003 roku świat nieustannie zachwyca się filmem "Love Actually" i pewnie 90% fanów tej produkcji pragnęłoby, aby była to ekranizacja książki. Niestety, nie literatura powołała do życia ten zlepek historii. Odnalazłam jednak coś, co leżało bardzo blisko tej komedii romantycznej podszytej różnorakimi dramatami - "Ocalić Daringham Hall", czyli kontynuacja wydanego nieco wcześniej dziecka Kathryn Taylor - "Powrót do Daringham Hall" (recenzja). Eksplozja uczuć, skrajnych emocji i esencja życiowych spraw sprawiają, że człowiek odnajduje siebie pomiędzy spisanymi kartami. Kilka różnych wątków opartych na Miłości, tęsknocie, lękach, bólach i osobistych demonach łączy się w całość, tworząc cholernie życiową historię, która ociera się o romanse, choroby i spiski. Elementem spójnym jest bez wątpienia walka ze sobą i o siebie. Potrzeba ocalenia pcha bohaterów do przodu. Ocalenia siebie, prywatnego świata, przyszłości, majątku, Miłości i człowieczeństwa. Ponoć z mądrej książki płynąć musi morał. Ta, dostarczy nam ich w liczbie mnogiej.