Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FUNDACJA SOS BOKSEROM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FUNDACJA SOS BOKSEROM. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 lutego 2018

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - Missi & szczenięta


Ponoć "karma wraca" i "to, co dajesz do ciebie przychodzi". Karmiąc więc wymagającego szczególnej "żywieniowej troski" psa i nie żałując na to pieniędzy otrzymać można okaz zdrowia i piękna. Nam się udało. Wielokrotnie! :)
Forza 10 intestinal active na przykładzie miniaturowej bokserki i szczeniąt z pseudo.

wtorek, 26 września 2017

MISSI - LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE

Po półtora roku stosowania karmy, warto historię Missi przedstawić w pigułce.

Missi to malutka, drobna bokserka, odebrana interwencyjnie przez Pogotowie dla Zwierząt i Fundację SOS Bokserom z pseudohodowli. W chwili odbioru miała dwa miesiące i ważyła 1 kg. Wyglądała jak szkielet pokryty skórą i skąpą sierścią. Była skrajnie wychudzona, wyziębiona, bardzo zarobaczona. Lekarze dawali jej dobę.
Zaczęła się nierówna walka o jej zdrowie, a właściwie o życie…

10.03.2013 (www.sosbokserom.pl)
"Missi jest bardzo słaba, pobraliśmy jej krew, ma dużą anemię. Wczoraj jej stan był ciężki, lekarze dawali jej bardzo małe szanse na przeżycie. Mała była wyziębiona, temperatura jej ciała wynosiła 33,6 stopni, musieliśmy ją ogrzewać poduszką elektryczną. Dostała od razu kroplówki dożylnie, nie mogliśmy się wkłuć w łapkę i lekarz musiał założyć wenflon na szyi. Nie chciała jeść, nie mogła chodzić, nie miała nawet siły usiąść, jej główka od razu opadała. Noc była decydująca, a dla nas nieprzespana. Malutka przeżyła i dzisiaj jest już lepiej. Kolejna wizyta w klinice i kolejna kroplówka, odrobaczenie, antybiotyk. Musimy nosić maleństwo cały czas na rękach, odstawiona od razu bardzo płacze. Temperatura ciała wzrosła do 36 stopni, powinna mieć 38. Mamy nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz silniejsza i zacznie normalnie funkcjonować."


środa, 19 lipca 2017

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE | UDAR CIEPLNY | WYBICIE SZYBY


Zrobiło się gorąco, a upały są szczególnie niebezpieczne dla bokserów, buldogów i innych psów brachycefalicznych. Pamiętajcie, w upalne dni, należy zapewnić naszym psom i kotom w miarę możliwości optymalne warunki i nie narażać ich na niebezpieczeństwo udaru cieplnego bądź szoku termicznego. Tak więc, gdy słupek rtęci na termometrze niebezpiecznie idzie w górę, zastosujmy pewne zasady:

wtorek, 23 maja 2017

BOKSER JAK MALOWANY. Saal Digital.




Boksery są różne! Na tyle różne, że raczej trudno jest mówić o wzorcowym charakterze. Jedne są stateczne i powolne (oczywiście do czasu zobaczenia piłki albo listonosza, tudzież nie swojego kota), innych wszędzie pełno i ma się wrażenie, że potrafią huśtać się na żyrandolu. Do tych drugich zdecydowanie należy Missi. Ona nie idzie, ona skacze i biega. Ona nie śpi, ona się regeneruje i ładuje akumulatorki. Ona nie przytula się główką, a całą sobą, łącznie z najmniejszym pazurkiem i końcówką ogonka. Wciska się na kolana, merda i zlizuje cały makijaż. I kiedy ktoś ją widzi, zadaje jedno, teoretycznie proste pytanie - "czy ona kiedykolwiek jest spokojna?". Po minie wnioskujemy, że uznaje je za retoryczne. Odpowiedź jednak jest - "tak, czasem jej się zdarza, przez chwilkę". Dowód na to wisi na ścianie. Piękny dowód.

wtorek, 16 maja 2017

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - wiosna w sercu psa?


Robi się ciepło, dni są coraz dłuższe, a to sprzyja spacerom, wypadom do lasu czy gonitwie po łąkach. Każdy pies musi się przecież wybiegać, wyspacerować, wyniuchać, co w trawie piszczy i który psi kolega już odwiedził teren. Trudno więc psu zabronić korzystania z uroków lata i pięknej aury. Pamiętajmy jednak o niebezpieczeństwach, które czyhają na naszych podopiecznych.

wtorek, 11 kwietnia 2017

PSI PAMIĘTNIK. Fotoksiążka Saal Digital Polska.



Jedyną "wadą" zwierząt jest uleganie zbyt szybkiemu uciekaniu czasu. Maleńkie łapy rosną, mordka, może więcej pomieścić, a na ludzkie kolana wdrapuje się pokaźniejszy "słodki ciężar", niż na początku. Oczy nabierają mądrzejszego wyrazu, jakby każdego dnia zauważały coś, czego człowiek nie dostrzega. I choć w ciele kochanego zwierzaka wciąż mieszka szczeniak, który łapie za skarpetki, biega za piłką i tarmosi poduszki, to na zewnątrz zaczynają się pojawiać siwe włoski. Czas biegnie szybciej niż bokser, choć, kiedy ten "żywy pocisk" się rozpędzi, można się pokusić o stwierdzenie, że osiągają podobną prędkość. Radosnego psa, który coś wypatrzył nie sposób dogonić, ale warto spróbować go przywołać (licząc na to, że tymczasowo nie ogłuchł, co się zdarza). Z czasem jest podobnie. Raczej go nie dogonimy, ale możemy przywoływać wspomnienia. Na szczęście.

czwartek, 23 marca 2017

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - WIOSNA.




W psim świecie wiosna powinna być wyznaczona jako pora wzmożonej kontroli. Powodów ku temu jest mnóstwo. Nie bez przyczyny marzec jest miesiącem sterylizacji, co oznacza, że wiele lecznic wprowadza program darmowego lub sporo tańszego zabiegu zapobiegającego rodzeniu się nowych, często obciążonych chorobami psów, (które w przeważającej części trafią na ulicę), psim ucieczkom i chorobom powiązanym z burzą hormonalną. Wiosna to też czas zabezpieczenia przeciw kleszczom i pchłom oraz zmiany diety, gdyż zimowy "dodatek" nie jest już potrzebny. Nie zawsze jednak odpowiednie dobranie pożywienia jest sprawą prostą. Są psy, które w tej kwestii wymagają specjalnej troski. Do nich z całą pewnością należy nasza Missi.

środa, 1 lutego 2017

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - po roku stosowania karmy.


Powody do świętowania skłaniają do refleksji, szczególnie jeśli szepczemy wtedy psu do ucha "wszystkiego najlepszego". W styczniu Missi skończyła 5 lat, a Saba stała się 7 letnim szczeniakiem. U obu przybyło siwych włosków, a spojrzenie momentami wydaje się mądrzejsze (choć szybko w oczach pojawia się stały element w postaci diablików, które gwarantują dziecięcą zabawę i szaleństwo). Wspominając czasy, kiedy istoty drące skarpetki były zdecydowanie mniejsze przeglądnęłyśmy stare zdjęcia, dochodząc do wniosku, że nasze psy jeszcze nigdy nie wyglądały i nie czuły się tak dobrze. Ich stale filigranowe ciałka postanowiły się nareszcie zaokrąglić (choć "wcięcie w talii" wciąż się pięknie prezentuje :) ), sierść jest błyszcząca, oczy zdrowe i - co najważniejsze - dolegliwości układu pokarmowego zniknęły jak ręką (albo miską) odjął.
Ewidentnie zmiana na plus nastąpiła po odnalezieniu idealnej karmy. U Missi dieta trwa rok. To był dobry rok. Smaczny i zdrowy. :) Nasz mikrobokser jest szczęśliwy, a my możemy cieszyć się widoczną poprawą.


piątek, 16 grudnia 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - część IX.


Żyjemy w czasach, w których trzeba być zdrowym, żeby chorować, bo nierzadko diagnostyka i leczenie dopiero wywołują wilka z lasu. Coraz częściej trzeba szukać innych metod pomagania sobie, swoim bliskim, a więc i swoim zwierzętom. Oczywistą rzeczą jest dopasowane do dolegliwości diety i określonej jakości pokarmu. W przypadku psów sprawa ma się tak samo. To właśnie karma może pomóc, albo zaszkodzić. To, jak chętnie pies je dane granulki niestety nie jest wyznacznikiem. Nam też bardzo smakują chociażby czpisy, które do organizmu nie wnoszą niczego, prócz pustych kalorii. Podając zwierzętom karmy marketowe nie dostarczamy im niezbędnych składników, mimo, iż wydaje nam się, że skoro pokarm znika z miski w takim tempie, to znaczy, że karma jest dobra. Mylny jest także zapis będący jedynie chwytem marketingowym. Słowa "pełnoporcjowa", "pełnowartościowa", nie zawsze mają potwierdzenie w składzie. Na zdrowy rozum, jaka jakość może kryć się za kwotą 6 zł za 1 kilogram? Dobre karmy bytowe mieszczą się w przedziale 150-200 zł za 12-15 kg. Zdecydowanie nie jest to marnowanie pieniędzy, a inwestycja w zdrowie naszego psa. Przecież więcej będzie nas kosztować diagnostyka i leczenie, i nie tylko pieniądzem za to zapłacimy. W przypadku problemów gastrycznych, nietolerancji, alergii i zaburzeniu trawienia i wchłaniania również pomóc może karma. Nam pomogła. 

czwartek, 17 listopada 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - część VIII

Ostatnio parę popularnych telewizyjnych programów (m.in kulinarnych) karmiło nas wiedzą o żywieniu psów resztkami ze stołu. Kwestie typu "jak nie zjemy to psiak zje, żeby się nie zmarnowało. Też mu się coś należy" niestety nie zostały skomentowane w programie przez kogoś, kto jakąkolwiek wiedzę o jedzeniu dla zwierząt posiada. W świat więc poszedł jasny komunikat - "pies to żywy śmietnik. Ma zjeść wszystko od nagryzionego kotleta, poprzez zlewki zup i sosów, aż do obierków". Pani napełniająca psią miskę tym, czego ludzka rodzina nie dojadła niestety nie wiedziała, że takim pożywieniem psu robi krzywdę. Nie zapoznała się raczej z listą produktów, które w zasięgu psiej mordy znaleźć się nie powinny. Nieświadomie zastosowała więc szkodzenie poprzez żywienie. Dla równowagi, jako, że w przyrodzie nic nie ginie występuje na szczęście również leczenie poprzez wprowadzenie odpowiedniej karmy. Missi kolejny raz może posłużyć za przykład. Co prawda pies nie zawsze wie, co mu może zrobić krzywdę, i do mordy bierze wszystko, co w jej zasięgu się znajduje, ale, chyba od tego ma przy sobie człowieka, żeby mu w porę powiedział: "zostaw. Nie wolno!".

czwartek, 1 września 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - część VII - siódmy worek



Kiedy idąc ze swoją miniaturką boksera, która w życiu dużo przeszła i cudem przeżyła słyszysz: "Jaki piękny, młodziutki pies" zamiast "ależ to chude" to wiesz, że dobrze żywisz swojego mikropsa. Kiedy głaszcząc go masz pod ręką zdrową, grubą, mięciutką i bardzo błyszczącą sierść, która nie wypada, wiesz, że karma się sprawdza. Kiedy twój psiak biega, skacze, wariuje i przelatuje nad wykopanymi wcześniej dziurami i praktycznie huśta się nad żyrandolu, to pewność masz, że miskę odpowiednio napełniasz. Kiedy twój bokser nieprzyjemnych zapachów znikąd nie wydziela i nie miewa problemu na spacerach to martwić się nie musisz. I co ważne - kiedy twój pies przestaje wymiotować, kiwać główką po jedzeniu i kłaść się w kącie, to możesz być z siebie dumny. Oczy nie łzawią, kości nie wystają, sierści można pozazdrościć, w brzuszku się nie przelewa a ogonek wciąż merda. I zawdzięczasz to karmie. Odpowiednio zbilansowanej, idealnie dobranej.

środa, 13 lipca 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - część V - czyli wchodzimy w 6 miesiąc stosowania.


Najnowsze wieści z placu boju, gdzie pełna miska stoi i już nie sprawia kłopotu. Gdzie psie ciało nie chudnie, ogon merda, mordka się śmieje i zwrotów nie funduje. Oficjalnie powiedzieć można, że wygrałyśmy z nietolerancją i problemem z przyswajaniem. Można powiedzieć, że wróg (i jego rodzina w postaci wymiotów, biegunek, chudnięcia) zostali pokonani. Atak odparłyśmy dobrą karmą, choć może "dobra" to nie jest dobre określenie, bo złą (marketówki i marketówkopodobne) nigdy nie karmiłyśmy. Ba, nigdy z najwyższej półki nie zeszłyśmy, mimo, że do czasu TEJ karmy było tam niezbyt wygodnie. Szczególnie Missi. Maleńka teraz świetnie czuje i z dumą oświadcza, że i innym suniom pomogła polecając TĄ karmę. Tak więc dziś o trzech "dziewczynkach", o karmie i o tym "czym to się je" i dlaczego to takie dobre.

środa, 1 czerwca 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - CZĘŚĆ IV. - EFEKTY U MISSI I BUNII.


Problemy są chyba najlepszym spoiwem łączącym. No, ewentualnie lokują się zaraz za wspólną pasją. Jeśli jednak obie płaszczyzny zaczynają się ze sobą ścierać, to powstaje niezwykła więź oparta na wzajemnej pomocy i wymianie doświadczeń. Nasza mała istotka sprawiła, że poznałyśmy wiele wspaniałych osób, którym psi los nie jest obojętny. Ludzi, którzy walczą, aby popularne określenie na beznadziejną sytuację zmieniło znaczenie i zaczęło oznaczać coś wspaniałego. Tym razem Missi znów pozwoliła nam komuś pomóc. Poradzenie sobie z jej problemami gastrycznymi zaowocowało tym, że wieść o genialnej karmie dotarła do kogo trzeba. Dotarła w porę i... chyba pomogła! Tak więc karma służy teraz nie tylko naszej kruszynce, ale i Bunii mieszkającej u Moniki.

wtorek, 19 kwietnia 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - MAGIA 3 MIESIĘCY - ZWYCIĘSTWO! cz. 4


Nasze żywe szczęście spisano na straty już dawno. W zasadzie, na samym początku. W kolejce głoszącej hasła "nieekonomiczna", "bez szans", "bez sensu", "po co?" ustawiali się kolejni. Pierwszy raz padło to z ust pseudohodowców, którzy nie widzieli w Missi możliwości wzbogacenia się, więc woleli przynajmniej nie stracić, wyjść na zero, co wykluczało zarówno podjęcie próby walki o nią (czy chociażby zadbania o to, by ją odżywić, odrobaczyć), jak i humanitarne uśpienie. Nie, ostatni zastrzyk też kosztuje. Woleli ją cisnąć w kąt i czekać, aż sama "zdechnie". W końcu, to tylko pies. I to jaki marny, skoro zarobić na nim nie można, to po co ma żyć. My walkę podjęliśmy - zarówno ze śmiercią, jak i z tymi "biznesmenami". Ważąca niecały kilogram Missi podzieliła ludzi na dwa obozy. Jeden żądał jej śmierci, bo nie warto tracić pieniędzy na psa, szczególnie takiego, który odbiega od wzorca. My nie widziałyśmy sensu, żeby ci ludzie marnowali powietrze. O Missi walczyłyśmy. Walczyła o nią Fundacja, lekarze, specjaliści. Farmakologia i spora dawka miłości zdziały. Wiedziałyśmy jednak, że Missiunia będzie miniaturką, która będzie należała do chudzinek. Dobicie do 15kg (szczęścia i miłości zamkniętej w ciele wielkości 4 miesięcznego boksera) to był cud. To było maksimum. Walczyłyśmy o każdy gram, bezskutecznie, bo przy tym trzeba było stawić czoła problemom gastrycznym, alergii i trudnościami z nieprzyswajaniem. No i stało się niemożliwe. Missi waży 17 kilogramów! Jak?

czwartek, 17 marca 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - CZ.3. - GENIALNE EFEKTY PO BLISKO 2 MIESIĄCACH.


Niedawno minęły dokładnie 4 lata od czasu, jak dowiedziałyśmy się o Missi. Pierwsze jej zdjęcie przypominało walczącego o życie wcześniaczka, którego można objąć jedną dłonią. Miała wtedy 8 tygodni, ważyła niecały kilogram. Wyglądała jak kupka nieszczęścia. Na widok jej wychudzonego ciałka kontrastującego z dużym, zarobaczonym brzuszkiem i ogromnymi, smutnymi, wyłupiastymi oczkami, napływały łzy, a w kieszeni otwierał się nóż. Była "odpadem z żywej produkcji" dla tych, którzy ją na świat powołali. Dla nas stała się oczkiem w głowie. Wiele osób pamięta walkę o Jej życie i kojarzy mikroskopijne ciałko pod pompą infuzyjną. Wiele osób kibicowało nam przez te 4 lata batalii o zdrowie, o kilogram, bo już nie o szczęście - to już miała. Dziś możemy z dumą i radością ogłosić, że nasza pokiereszowana przez życie (i człowieka!) Królewna nabrała ciałka i już nie męczy się po jedzeniu. Po prawie II miesiącach kuracji możemy się pochwalić efektami, które widać już na zdjęciach. Najlepsze jest to, że zastosowałyśmy leczenie... przez żywienie. Przez te 4 lata próbowałyśmy to robić balansując pomiędzy karmami z najwyższej półki. Żadna karma jednak nie przyniosła takich efektów jak ta.

środa, 16 marca 2016

Poważne problemy gastryczne psów cz 3 - piorunujące efekty po blisko 2 miesiącach kuracji.


Żyjemy w czasach kultywacji sylwetki idealnej, choć w przypadku ludzi ten wzór piękna jest dość kontrowersyjny i zwykle nie idzie w parze ani ze zdrowiem, ani z pozytywnymi względami estetycznymi. Wychudzenie uderza w nas na wybiegach, bilbordach i okładkach i szepcze, że rozmiar "s" to maximum. Równolegle w nasze oczy rzuca obraz kobiet puszystych, o których mówi się "apetyczny ideał zdrowia". Nie zawsze mamy wpływ na naszą sylwetkę, ale zawsze musimy dbać o to, by czuć się dobrze w ciele i oddalać choroby. W przypadku psów sprawa określenia "wzorcowej" sylwetki jest o wiele prostsza, ale doprowadzenie do niej to równie ciężki kaliber jak w przypadku ludzi. Jeśli oprócz zbyt chudego ciałka mamy do czynienia z chorobowymi objawami gastrycznymi, które i psu i człowiekowi utrudniają życie, to pojawia się problem. Spory problem. Właśnie przed takim wyzwaniem - walki o każdy kilogram i eliminacji wymiotów stanęłyśmy z naszą starszą bokserką. Po blisko 2 miesiącach kuracji możemy z dumą powiedzieć: WYGRAŁYŚMY! My i Saba rzecz jasna.

poniedziałek, 15 lutego 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - PO MIESIĄCU STOSOWANIA KARMY.


Jakiś czas temu ze smutkiem liczyłyśmy żebra naszej młodszej bokserki. Jakiś czas temu z totalną bezsilnością obserwowałyśmy jak delikatny psi żarłoczek cierpi po jedzeniu. Weterynarze rozkładali ręce i zalecali zmianę karmy. Lawirowałyśmy po najwyższych półkach w poszukiwaniu odpowiedniego pożywienia. Ponosiłyśmy klęskę, ale nie poddawałyśmy się i walczyłyśmy o to, by Missi mogła po jedzeniu wciąż radośnie merdać. Obecnie jesteśmy po miesiącu stosowania rewelacyjnej karmy, która okazała się być lekiem na całe zło. Żeberka się schowały, łepek przestał się kołysać. Missi nie wymiotuje i może cieszyć się życiem. Poprawę widać nawet na zdjęciach.

Poważne problemy gastryczne cz. 2. Bokser też człowiek, jeść musi - miesiąc na zaleconej karmie.




Meldunek z placu boju, o psi żołądek. Doniesienia po czterech tygodniach stosowania zaleconej karmy. Obiekt obserwowania: bokserka, lat sześć. Delikatna, alergiczna, nietolerująca większości karm.
Czas obserwacji: miesiąc.
Charakter wytoczonych dział: karma VET LIFE INTESTINAL
Powód wprowadzenia: pokrótce - wymioty, biegunki, nieprzyswajanie karmy, zbyt mały procent tkanki tłuszczowej. Ogółem, "rzadki problem", który często występuje u psów przerasowionych. Więcej o problemach: tutaj - chyba warto poczytać.
Powód meldunku: chęć niesienia pomocy psim układom pokarmowym.

wtorek, 2 lutego 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE czyli... co robić, gdy jedzenie jest dla psa katorgą.


Lubimy jeść. Mamy nasze ulubione smaki i potrawy i w większości przypadków, jedzenie sprawia nam przyjemność. Jemy nie tylko żeby przeżyć. Czasem wydaje się, że żyjemy, żeby jeść, a nie odwrotnie. Nasi czworonożni podopieczni jedzą instynktownie, ale obserwując boksery, które są strasznymi łasuchami, wiemy, że jedzenie sprawia im przyjemność i daje komfort. Wiecznie błagające, maślane oczy tak proszą, że często jedzą więcej niż muszą, niż powinny. Oblizują się później z miną, która daje do zrozumienia, że psiak się delektował (nawet, jeśli pochłonął smakołyk w mgnieniu oka). Takim wiecznie "głodnym bokserem jest Missi, która jest wśród nas dzięki ogromnemu uporowi i prawdziwej walki. Toczyliśmy wojnę o jej życie.
Historia Missi jest wzruszająca i wyciskająca łzy. Pokrótce przybliżamy ją tutaj (kliknij), ale dziś nie o tym mowa. Dziś opowiemy o zwalczaniu powikłań braku odpowiedzialności (pseudohodowle) od strony gastrycznej. Karmienie jej naszą miłością przychodzi naturalnie i niezwykle jej służy, ale „nie samą miłością żyje…” pies.

poniedziałek, 1 lutego 2016

"ZNISZCZYĆ, ZEPSUĆ, ZDEMOLOWAĆ" czyli jak radzić sobie z psem, który kocha anarchię.


W genotypie każdego ssaka zapisane jest zwracanie na siebie uwagi. Na mój połowicznie wygolony łeb i mocny makijaż spuśćmy zasłonę milczenia ;). Cóż, próby skoncentrowania na sobie wzroku czasem i u nas - ludzi mają opłakane skutki. Kobiety pozują często na... panie lekkich obyczajów, mężczyźni - zdarza się, że robią z siebie idiotów, młodzież - zamienia się w pozerów. Popełniamy błędy, których później żałujemy. Dlaczego więc miałoby być inaczej u psów? Nasze czworonogi również mają różne metody na to, żeby nas oderwać od komputera, telewizora, telefonu. Wiedzą co zrobić, żebyśmy się nimi zainteresowali (nawet jeśli wyrażamy to poprzez bieg w stronę sprawcy zamieszania i okrzyk w stylu "Missi, zejdź ze stołu!" albo "Saba, zostaw to!" czy "Feral, wypluj tą firankę". Mina zawstydzonego, ale dumnego z siebie zwierza pozwala przypuszczać, że on doskonale rozumie ludzkie słowa i to co zrobił, robił z premedytacją. Bywa i tak, że jego niszczycielskie zapędy to reakcja na stres, traumę, strach. Bywa, że niszczy gdy wychodzimy bo zwyczajnie boi się, że nie wrócimy i nasze 5 minut poza domem odbiera jako porzucenie. Dlaczego tak jest i jak sobie z tym radzić?