środa, 2 listopada 2016

"JAK CIĘ ZABIĆ KOCHANIE?" - Alek Rogoziński i Jego czarny, inteligentny humor.



Od miłości do nienawiści jest całkiem niedaleko, więc w każdym związku uważać trzeba. Dlatego, aby wyhodować miłość aż po grób, należałoby wyeliminować wszystkie czynniki niesprzyjające (z mężem na czele), co przy dobrze wykonanej robocie przynajmniej nagrobek gwarantuje. Niby z facetami żyć trudno, aczkolwiek zabić ich szkoda, ale nieco inaczej przedstawia się sprawa jeśli po trupie małżonka dojdzie się do celu wybrukowanego sporą ilością gotówki. Pojawia się tylko pytanie "Jak Cię zabić kochanie?". Odpowiedzi szukać należy, wszak jak się dobrze poszpera to i ksiądz się znajdzie, który poniekąd rozgrzeszenie da, bo sam się lubi na śmierci bogacić. A tam gdzie jest wielebny, tam są i zakonnice, oznaczające kłopoty. Bo co innego sprawić mogą kobiety, które  dobrowolnie (albo co gorsza nie z własnej woli) koronkową bieliznę zamieniają na celibat? I niby temat jest śmiertelnie poważny, ale kiedy opowiada o tym Alek Rogoziński, to trudno jest powstrzymać kąciki ust przed wędrówką w górę (i to po trupach!). Po tej książce utwierdzam się w przekonaniu, że gdyby Autor opowiedział mi np. o dzisiejszej polityce, powodzi albo innej katastrofie to humor i tak miałabym wyśmienity. Jest więc zabawnie, ale... każdy żart ma w sobie trochę prawdy. Śmierć na przykład wydaje mi się być zupełnie rzeczywista.


Zrządzenie losu takie, że kiedy bardzo czegoś chcemy to na każdym kroku spotykamy to w jakiejś postaci. Kobieta na diecie wszędzie widzi czekoladę. Ta, która pragnie dziecka zauważa wysyp brzuchów i owoce 500+ w reklamówkach, a taka, co chciałaby zabić męża spotykać będzie same dobre okazje. W końcu najwięcej wypadków ma miejsce w domu, gdzie uśpione zostaje poczucie jakiegokolwiek zagrożenia. Ono zwykle jednak nie śpi, tylko knuje. W tej historii na imię ma Kasia i spać nie może, bo wciąż się zastanawia jak zabić swoje kochanie, które stoi jej na drodze do bogactwa. Szanowny małżonek za to głośno (i irytująco) chrapie marząc o kobietach - jednych bardzo żywych, innych już prawie całkiem martwych. Tu i tu przed oczami pojawia się wizja bogactwa, która kusi także wszystkich prawie świętych.



"Jak Cię zabić kochanie" to komedia pisana krwią... wymieszaną chwilami z keczupem. Ogromne poczucie humoru Autora bijące z każdej strony miesza się z Jego wiedzą i czymś, co mnie osobiście odrobinę niepokoi, ale i cholernie ciekawi. Mianowicie jest to umysł niezwykle otwarty na wszystko, co nadaje się do zabijania. Po tej lekturze schody, półki i inne elementy domowego wyposażenia nabierają charakteru i przestają być takie niewinne. Nigdy nie ufałam zakonnicom i dotąd myślałam, że to spaczenie spowodowane tym, że jednorazowo mam na twarzy więcej "zaprawy" niż one wszystkie razem wzięte nagromadziły w życiu, ale teraz już znam prawdziwe podwody do tej antypatii do habitu.



Alek to człowiek, który jak najbardziej do kochania się nadaje, a zabicie go byłoby szkodą dla społeczeństwa. Jest żywym dowodem na to, że niesamowite poczucie humoru, dystans, inteligencja i talent mogą iść w parze, a nawet taranować nieświadomego człowieka, który przyzwyczaił się do śmiania się na kabaretach będących zaprzeczeniem jakiegokolwiek przejawu mądrości. Tak więc, jeśli potrzeba komuś lekarstwa (na poziomie) na podły humor to spokojnie mogę wskazać adres (strony internetowej) Alka Rogozińskiego. Miałam niesamowitą przyjemność wypróbować na żywo Jego werbalnej zdolności polepszania nastroju. Mogę więc jedynie polecić Go podwójnie.
Ps. Alku, dziękuję!!




Więcej o "Jak Cię zabić kochanie?" - tutaj.
Książkę kupić można m.in - tutaj.

Za polepszony humor podziękowania kierować można (wypada!) do Autora - Alek Rogoziński i do Wydawnictwa - Filia Mroczna strona.

3 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja :) Coraz chętniej sięgam po polskich twórców, na pewno przyjrzę się tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym przeczytała książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy czytałaś dwie poprzednie książki autora. Tamte są jeszcze lepsze. Szczerze Ci polecam do lektury. :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest mile widziane.
Pozdrawiamy,