środa, 23 listopada 2016

CHIRURG - TESS GERRITSEN - Anatomia Zbrodni - Tom 1



"Primum non nocere" - "Po pierwsze nie szkodzić". Pomagać, leczyć, ratować życie. To przyrzekają lekarze. To, przynajmniej z założenia pragną czynić. W tym upatrują się zbawczej misji. Są żądni krwi, która oznacza wygraną walkę ze śmiercią. Zdarza się jednak i tak, że niesienie pomocy niezgodne jest z klauzulą ich sumienia. Oni chcą ranić i karmić się strachem ofiary. Chcą zaprosić do zabawy kostuchę i z nią pogwałcić wszystkie prawa. Wiedzą gdzie i jak ciąć. Kochają zapach krwi. Z niej wyczytać potrafią wszystko. HIV, białaczka, anemia, strach. Poziom białych krwinek i płytek krwi. I na tą samą krew patrzą ci, którzy zamiast kitla noszą mundur, kaburę i odznakę. Nie interesuje ich hematokryt. Szukają poszlak. Śladów. Wskazówki. Rozpoczyna się swoista ANATOMIA ZBRODNI. 18 tomów kryminału spisanego ręką amerykańskiej lekarki - Tess Gerritsen. Trafiamy do niej, na oddział. Przyjmuje nas "Chirurg". Trzyma skalpel i pragnie krwi. Tej, która spłynie z wykrojonej kwintesencji kobiecości. Z macicy.

czwartek, 17 listopada 2016

BIURO PRZESYŁEK NIEDORĘCZONYCH - Natasza Socha - Magia w kopercie.



Podobno do kreowania naszego świata i wprowadzania zmian w życie potrzebna jest tylko jedna osoba - główny zainteresowany. Jako istoty myślące mamy więc sami dbać o to co nas otacza i brać sprawy w swoje ręce. Wystarczy jednak kłótnia serca z rozumem, albo złośliwość rzeczy martwych, żeby tą teorię obalić. Bo co, jeśli życiową decyzję podejmiemy o jeden dzień za późno, skręcimy w złą uliczkę, albo niepoprawnie zapiszemy adres na kopercie? Czasem jedynym wyjściem jest wpuszczenie do naszego świata innego kreatora. Kogoś, kto pomoże odnaleźć właściwą drogę, doda siły i dostarczy przesyłkę na miejsce. W końcu "Ludzie na całym świecie tworzą specyficzny system naczyń połączonych". Chcąc nie chcąc jesteśmy jego częścią. I nie ważne, czy wizualnie bardziej przypominamy wazon, kubek bez ucha, karafkę czy wiekową wazę, każdego z nas wypełniają emocje, pomyłki, marzenia i... odrobina magii, szczególnie tej świątecznej. Jesteśmy jak "BIURO PRZESYŁEK NIEDORĘCZONYCH", magazynujące miłość, radość i żal, które, często z przyczyn niezależnych od nas nie dotarły do odbiorcy. Magazynujemy w sobie miłosne listy, nietrafione prezenty (od losu) i plany, które zakurzone czekają na utylizację. I choć sami sobie jesteśmy szefami, to wypadałoby od czasu do czasu zatrudnić pracownika, który pomoże nam ogarnąć cały ten bałagan. Szczególnie przed świętami. Wtedy przecież wypada umyć okna na świat, przetrzeć uczucia i wyrzucić niepewność. Doskonale wie o tym Natasza Socha. Świąteczna wróżka dostarczająca na miejsce odrobinę magii.

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - część VIII

Ostatnio parę popularnych telewizyjnych programów (m.in kulinarnych) karmiło nas wiedzą o żywieniu psów resztkami ze stołu. Kwestie typu "jak nie zjemy to psiak zje, żeby się nie zmarnowało. Też mu się coś należy" niestety nie zostały skomentowane w programie przez kogoś, kto jakąkolwiek wiedzę o jedzeniu dla zwierząt posiada. W świat więc poszedł jasny komunikat - "pies to żywy śmietnik. Ma zjeść wszystko od nagryzionego kotleta, poprzez zlewki zup i sosów, aż do obierków". Pani napełniająca psią miskę tym, czego ludzka rodzina nie dojadła niestety nie wiedziała, że takim pożywieniem psu robi krzywdę. Nie zapoznała się raczej z listą produktów, które w zasięgu psiej mordy znaleźć się nie powinny. Nieświadomie zastosowała więc szkodzenie poprzez żywienie. Dla równowagi, jako, że w przyrodzie nic nie ginie występuje na szczęście również leczenie poprzez wprowadzenie odpowiedniej karmy. Missi kolejny raz może posłużyć za przykład. Co prawda pies nie zawsze wie, co mu może zrobić krzywdę, i do mordy bierze wszystko, co w jej zasięgu się znajduje, ale, chyba od tego ma przy sobie człowieka, żeby mu w porę powiedział: "zostaw. Nie wolno!".

sobota, 12 listopada 2016

MIŁOŚĆ Z NUTĄ IMBIRU - Wszystkie smaki życia Agnieszki Olejnik.



Każdego dnia piszemy swoją życiową historię i kiedy wydaje nam się, że stawiamy ostatnią kropkę następuje rozdarcie. Wypełniona emocjami strona dzieli nasze uczucia na pół. Nie wiemy już kogo i dlaczego kochamy. Nie mamy pojęcia czy nadal mamy żal. Gubią nam się powody do radości i wypada gwarancja lepszego jutra. Nerwowo chcemy sklejać elementy życiowej układanki, ale nie zawsze dobrze dopasowujemy fragmenty. Próbujemy nowych kombinacji, żeby niczego nie żałować. Żeby pokosztować życia i spróbować szczęścia. Chcemy zachłysnąć się miłością. Rozgrzać tęskniące za czułością serce uczuciem z nutą imbiru. I kiedy sklejamy to, co zniszczyła proza życia, nasze niedopatrzenie i czyjaś intryga wydaje nam się, że niektóre puzzle się pogubiły. Czasem musi minąć czas i dużo łez upłynąć zanim na nowo ten pokiereszowany element wpadnie nam w ręce. Zdarza się i tak, że już nigdy się nie odnajdzie, albo zwyczajnie przestanie pasować. Bo nie każdemu smakować będzie od razu "Miłość z nutą imbiru", ale nawet kiedy pić się jej nie chce, to przeczytać warto. Szczególnie jeśli książkowe smaki komponuje Agnieszka Olejnik.

środa, 9 listopada 2016

BEHAWIORYSTA - Krwawy koncert na który Remigiusz Mróz wysłał zaproszenie śmierci.




Gdyby tak emocje i pragnienia ubrać w nuty, to jaka melodia słyszalna byłaby od większości ludzi? Ile pomieściłaby zła, smutku i żądzy krwi? Co w innych wywołałyby te brzmienia? Jak krwawy mógłby być koncert? Chociażby ten rozpoczynający się od wystrzału poprzedzonego dziecięcą piosenką o jagódkach. Ten, na którym ktoś zaśnie za zawsze przez to jak zagraliśmy. I co myśli o nas kompozytor, który zamiast batuty unosi w górę broń i czytając nasze nuty strzela, wzbogacając melodię o płacz bezbronnych, przerażonych dzieci, skulonych na przedszkolnym dywanie, przesiąkniętym świeżą krwią? Może nie musi mówić nic. Może wystarczy to jak stoi i odchyla głowę, by poznać jego zdanie o naszych dźwiękach. Odpowiedzi na te pytania i sposobu by zakończyć krwawy koncert szuka w najdrobniejszych gestach "Behawiorysta" - specjalista od niewerbalnej komunikacji, widzący w człowieku dzikie zwierzę, czekające na okazję, by się obudzić.
Na to widowisko bilety rozdaje Remigiusz Mróz. Ja dorzucić mogę jedynie gwarancję, że po tym przedstawieniu, życie zmieni wydźwięk. To będzie mocna melodia, która otworzy oczy.

środa, 2 listopada 2016

"JAK CIĘ ZABIĆ KOCHANIE?" - Alek Rogoziński i Jego czarny, inteligentny humor.



Od miłości do nienawiści jest całkiem niedaleko, więc w każdym związku uważać trzeba. Dlatego, aby wyhodować miłość aż po grób, należałoby wyeliminować wszystkie czynniki niesprzyjające (z mężem na czele), co przy dobrze wykonanej robocie przynajmniej nagrobek gwarantuje. Niby z facetami żyć trudno, aczkolwiek zabić ich szkoda, ale nieco inaczej przedstawia się sprawa jeśli po trupie małżonka dojdzie się do celu wybrukowanego sporą ilością gotówki. Pojawia się tylko pytanie "Jak Cię zabić kochanie?". Odpowiedzi szukać należy, wszak jak się dobrze poszpera to i ksiądz się znajdzie, który poniekąd rozgrzeszenie da, bo sam się lubi na śmierci bogacić. A tam gdzie jest wielebny, tam są i zakonnice, oznaczające kłopoty. Bo co innego sprawić mogą kobiety, które  dobrowolnie (albo co gorsza nie z własnej woli) koronkową bieliznę zamieniają na celibat? I niby temat jest śmiertelnie poważny, ale kiedy opowiada o tym Alek Rogoziński, to trudno jest powstrzymać kąciki ust przed wędrówką w górę (i to po trupach!). Po tej książce utwierdzam się w przekonaniu, że gdyby Autor opowiedział mi np. o dzisiejszej polityce, powodzi albo innej katastrofie to humor i tak miałabym wyśmienity. Jest więc zabawnie, ale... każdy żart ma w sobie trochę prawdy. Śmierć na przykład wydaje mi się być zupełnie rzeczywista.

wtorek, 25 października 2016

"PRACOWNIA DOBRYCH MYŚLI" - literacki psychotrop od Magdaleny Witkiewicz.



Regularnie zakochiwanie się jest bardzo kobiece. Występuje średnio co parę dni i przejawia się szybszym biciem serca i falowymi uderzeniami radości. Obiekty westchnień nie zawsze mają dwie nogi. Czasem są samymi butami, raczej bez odnóży. Czasem mają ciało utkane z koronki i kuszą rozłożone lubieżnie na wystawie. Ja dziś tych wszystkich przedstawicieli babskiego pożądania przykrywam grubym, ciepłym i cholernie miłym kocem (w którym to zakochać się trzeba). Płachtą uszczęśliwiającego materiału utkanego z losów dobrych ludzi, starających się wypruć każdą złą chwilę z życia. I nie czuję się normalna, kiedy wchodzę do ich świata otulona tym kocem. Bardziej obłąkana, albo upita rozweselającą nalewką, którą pić należy. Dla zdrowotności. I mam ochotę zaszyć się w kamienicy gdzie starsza pani zastanawia się w której części ciała dmuchana lalka ma ustnik. W budynku gdzie mieści się "Pracownia dobrych myśli", bo to miejsce w którym rozdają za darmo tyle ciepła i szczęścia, ile trudno jest zmagazynować łącząc wszystkie mniejsze i większe miłostki. Na ulicy Przytulnej czuję się od wejścia upojona szczęściem. Może to dlatego, że się zakochałam. Od pierwszej strony. Od pierwszej kropki Magdaleny Witkiewicz.

sobota, 22 października 2016

Niedomówienia - Anna Sakowicz - o czytaniu siebie i zapachu słów.



Chwilę po pierwszym legalnie wypitym alkoholu i dumnym wepchnięciu dowodu do portfela oczekuje się od człowieka jasnej deklaracji w którą stronę chciałby w życiu pójść. Przychodzi moment wyboru studiów, zawodu i sposobu życia. Wszechobecna presja i dobre rady życzliwych, którzy lepiej wiedzą jaka droga będzie najlepsza nie pomagają w odnalezieniu siebie. Działanie pod dyktando nierzadko wpycha ludzi w miejsca w których trudno jest doszukać się prawdziwego szczęścia. Życie przypomina rutynowe spełnianie cudzych oczekiwań. Lata mijają, a upływający czas pozwala na korozję osobistych marzeń. I nagle trudno jest rozpoznać osobę, która patrzy na nas z lustra. Trudno jest ją rozgryźć, szczególnie jeśli pozwala się (sobie) na niedomówienia. Jak więc oczekiwać od 19-latka, żeby się określił, skoro zrobić tego nie może blisko 40-letnia kobieta? I dlaczego w zasadzie ma ona z tym problem?

środa, 19 października 2016

IMMUNITET - "Psy to ludzkie stworzenia, w przeciwieństwie do ludzi" - Remigiusz Mróz.


Walki psów. Żywe maszyny do zabijania będące jedynie bezbronnym narzędziem w rękach "ludzi" żądnych krwi dostarczają im rozrywki i sporej ilości pieniędzy. To biznes. Sport. Uzależnienie. Mafijna zabawa będąca odskocznią od codzienności. Hobby bogatych, a zarazem bardzo ubogich jeśli o człowieczeństwo chodzi. Z tego miejsca droga do sądu powinna być prosta i zakończona wyrokiem, który nie ma nic wspólnego z niską szkodliwością czynu. Okazuje się jednak, że nierzadko kroczenie tą ścieżką sprawiedliwości przynosi skazanie na... sukces uwieńczony immunitetem. O podziemiu nie ma słowa, bo nikt nie łączy go z człowiekiem szybko wspinającym się na szczyt. Czasem jednak na samej górze potknąć się można o trupa. A, że po trupach zwykle idzie się do celu, to nasuwa się pytanie kto tą przeszkodę rzucił pod nogi szanowanego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kolega po fachu, przyjaciel z "zawodów" a może sam zainteresowany, który twierdzi, że ofiary nie znał i nie przebywał na miejscu zbrodni? Odpowiedź znaleźć albo dobrze ukryć ma Joanna Chyłka. A może w zasadzie ma ona nie przeszkadzać w tym Oryńskiemu?

środa, 12 października 2016

"ZABŁĄDZIŁAM" - Agnieszka Olejnik.


Co o życiu mogą wiedzieć młodzi ludzie? Jakie mają obowiązki? Jakie problemy?
Młodość wydaje się być bezpiecznym punktem na mapie życia. Naznaczonym największą ilością uśmiechów, beztroski i spokoju. To czas do którego niby chce się wrócić przez całe życie. Z założenia etap wolny od trosk, bólu. To też ten moment, kiedy popełnia się najwięcej błędów, za które najpewniej zapłacą inni. W rezultacie niektórzy nie mają szansy sprawdzić jak posmakuje im dorosłe życie ponieważ "stop" mówią gdy lat mają naście. Mówią to bez słów, samymi czynami, bo nierzadko wcześniej nikt o ich zdanie nie dbał. O pozwolenie nie prosił...
Zdarza się i tak, że etap młodości gwałtowanie zamienia się w smutną i trudną dorosłość na którą gotowym się nie jest. Ludzie błądzą, niezależnie od wieku, a kiedy na moment się odnajdą paraliżuje ich strach, który znów przysłania właściwą drogę. Niespodziewanie w "Zabłądziłam" (Agnieszka Olejnik) odnaleźć można nie tylko drogę, ale i siebie.