środa, 19 października 2016

IMMUNITET - "Psy to ludzkie stworzenia, w przeciwieństwie do ludzi" - Remigiusz Mróz.


Walki psów. Żywe maszyny do zabijania będące jedynie bezbronnym narzędziem w rękach "ludzi" żądnych krwi dostarczają im rozrywki i sporej ilości pieniędzy. To biznes. Sport. Uzależnienie. Mafijna zabawa będąca odskocznią od codzienności. Hobby bogatych, a zarazem bardzo ubogich jeśli o człowieczeństwo chodzi. Z tego miejsca droga do sądu powinna być prosta i zakończona wyrokiem, który nie ma nic wspólnego z niską szkodliwością czynu. Okazuje się jednak, że nierzadko kroczenie tą ścieżką sprawiedliwości przynosi skazanie na... sukces uwieńczony immunitetem. O podziemiu nie ma słowa, bo nikt nie łączy go z człowiekiem szybko wspinającym się na szczyt. Czasem jednak na samej górze potknąć się można o trupa. A, że po trupach zwykle idzie się do celu, to nasuwa się pytanie kto tą przeszkodę rzucił pod nogi szanowanego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kolega po fachu, przyjaciel z "zawodów" a może sam zainteresowany, który twierdzi, że ofiary nie znał i nie przebywał na miejscu zbrodni? Odpowiedź znaleźć albo dobrze ukryć ma Joanna Chyłka. A może w zasadzie ma ona nie przeszkadzać w tym Oryńskiemu?



W procesie uczestniczą chyba same sprzeczności jeśli na ławie oskarżonych zasiada szanowany człowiek, który przyjaźni się z prawem. Trudno jest sądzić o zabójstwo kogoś, kto wydaje się być kryształowy. Im dalej brnie się w głąb psychiki tego "szlachetnego" człowieka, tym więcej można tam znaleźć. Tropów szuka Chyłka, trzymając w dłoni butelkę. Węszy też Oryński i kątem oka spogląda na byłą patronkę, dbając o to by nie doszła do miejsca z którego nie ma powrotu. Piętrzą się dowody, ale trudno jest orzec czy świadczą one o winie oskarżonego, czy o niezwykle przemyślanej manipulacji.

"...Nie wgłębiaj się zbyt w umysł psychopaty, bo możesz już z niego nie wyjść..."

IMMUNITET to IV część historii Joanny Chyłki i młodego aplikanta. Dostajemy w niej ogromną dawkę emocji, które sprawiają, że przy przekładaniu strony strach kłóci się z ciekawością. Przynajmniej na mnie tak zadziało poruszenie sprawy barbarzyńskiego psiego wrestlingu. Stał się on wierzchołkiem góry lodowej zbudowanej z zabójstwa, manipulacji i przykrych wspomnień Joanny. Zaglądnąć więc możemy nie tylko na salę sądową (gdzie Kordian da popis) i w miejsce psich "zawodów", ale i do psychiki prawniczki, która chyba bardziej złożona być już nie może.


"...Wiesz, jak to mówią - pytania są dla nas ciężarem, ale odpowiedzi więzieniem, do którego sami się wtrącamy..."

Mówi się, że tą książką autor - Remigiusz Mróz powraca do formy. Nie zgodzę się, bo nie zauważyłam, żeby ją stracił chociaż na moment. Pewne jest, że ta cegiełka mogłaby być cięższa, ponieważ tu koniec przychodzi za szybko, a do kolejnego tomu jest zbyt daleko. Dostajemy blisko 650 stron talentu, inteligencji i wiedzy, która wydaje się być nie zamknięta w żadne ramy. Mróz kolejny raz udowadnia, że zasługuje na miano króla polskiego kryminału. Wątpię, aby kiedykolwiek stracił koronę.

Zawsze kiedy czytam książki Remigiusza zastanawiam się nad chorobą psychiczną. Swoją, nie Jego (chociaż to co się kryje w głowie Mroza też mnie zadziwia). Dochodzę jednak do wniosku, że zadawanie na głos pytań w stylu: "Jak mogłeś?" (kierowanych to do autora, to do bohatera) jest całkowicie normalne i uzasadnione zaskakującą treścią. Obserwuję to zjawisko też u tych, którym książki podsunęłam.

Immunitet to IV tom, ale gwarantuję, że i jako odrębna pozycja zachwyci czytelnika. Sądzę, że po przeczytaniu niedosyt Chyłki będzie tak duży, że każdy sięgnie po kolejną (albo poprzednią) część, więc lepiej od razu zapoznać się z całą historią.
Tom I - "Kasacja" - recenzja.
Tom II - "Zaginięcie" - recenzja.
Tom III - "Rewizja" - recenzja.
Tom IV - "Immunitet".
a V... mam nadzieję, że właśnie się wykluwa.

FRAGMENT KSIĄŻKI - tutaj.


Całość wydana przez Wydawnictwo Czwarta Strona.
Więcej o książce: tutaj.

1 komentarz:

  1. Świetnie się przy niej bawiłam. ;)Chyłka jest obłędna.

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest mile widziane.
Pozdrawiamy,