środa, 27 stycznia 2016

"PO PROSTU BĄDŹ" - pisemne lekarstwo na wszystko od szefowej emocji - Magdaleny Witkiewicz.

Ambicje... dobrze jest je mieć i tworzyć z nimi zdrowy związek. Chwila, moment i mogą nami zawładnąć, sparaliżować nasze życie, stać się toksyczną zarazą. Chwila, moment i wszystko możemy stracić, po czym będziemy chcieli utopić się we własnych łzach wylewanych po tym, jak biegliśmy gdzieś nie wiadomo za czym. Czasem możemy leciutko dotykać chmur i sięgać gwiazd do których dobrnęliśmy ciężką pracą pełną wyrzeczeń. Czasem możemy z tego prywatnego nieba spaść bardzo nisko, obijając się o gałęzie strachu z hukiem opadając na samo dno. Czasem, możemy się odbić i pofrunąć jeszcze wyżej. Zobaczyć więcej. Czasem, możemy zatracić się w swoim bólu i nie zauważyć tego, co nie tylko wyleczy nasze rany, ale i da nam szansę na coś pięknego. Czasem... czasem wystarczy tylko być. Tak po prostu. A to wszystko w imię czego? W imię miłości, przyjaźni, szczęścia i spełnienia. W imię życia. Gdyby ktoś zapytał mnie gdzie można to wszystko znaleźć, skąd czerpać siłę, wiedzę i moc, oraz gdzie szukać najprawdziwszych uczuć powiedziałabym - "w książce Pani Magdaleny Witkiewicz - "Po prostu bądź". Tam jest samo życie...". Dlaczego?



"Po prostu bądź" przeczytałam końcem 2015 roku i do dziś zbierałam słowa, aby móc ją opisać. Po zamknięciu tego dzieła nie wiedziałam co powiedzieć. Zdołałam tylko napisać maila do Autorki z podziękowaniem za każde słowo z osobna. Nie umiałam się pozbierać i przestać myśleć. Nie umiałam też sięgnąć po żadną inną książkę. Nie umiałam i nie chciałam zarazem, bo wolałam zostać w świecie, który wykreowała Pani Magda - której należy się korona za władanie emocjami i królowanie nad słowami.
Przyznaję, jestem cholerną romantyczką wzruszającą się na reklamie ze szczeniaczkami, ale typowo babskie książki jedynie działają mi na nerwy. Ta jednak jest inna. Tu nie ma czkoladopodobnej masy czy oszukanego lukru. Nie ma tu flegmatycznego rozpływania się, któremu chce się dać kopniaka i powiedzieć "żyj". Tu jest samo życie, takie jakie jest. To świat w którym żyjemy my. Zwykli ludzie potrzebujący miłości i ciepła. Ludzie, na których czai się tragedia, smutek i żal ale i poluje szczęście. Jest zachowana równowaga w przyrodzie, ale widziana bardzo mądrymi, uważnymi oczami, którym nie umknie minimalny okruszek radości i przed którymi nie ukryje się cień rozczarowania.

Ta książka to cholernie piękny wulkan miłości, namiętności, nadziei i walki, ulokowany w krainie zła, bólu i strachu.

"Najtrudniejsze to chyba być z kimś szczęśliwym do końca swoich dni. Fajnie byłoby mieć mapę z zaznaczonym miejscem, gdzie leży szczęście. Człowiek musi się bardzo namęczyć, by je znaleźć na mapie życia. By wybrać właściwą drogę, minąć bagno łez, rozpaczy, przekopać się przez kamienie problemów i znaleźć przydrożną tabliczkę z napisem: "Szczęście". W życiu nie ma GPS-a, który w momencie, gdy obierzemy niewłaściwą drogę, powie nam: "Zawróć, gdy to tylko możliwe"."

Ta książka, to opowieść o tym, jak kruche i godne uwagi jest życie. Jak niesamowita może być egzystencja, gdy otworzymy oczy i pozwolimy sobie być szczęśliwym. Jak policzone mamy cudowne chwile i jak warto siłować się choćby z samym sobą, by zdobywać ich więcej.
To drogowskaz, wskazówka, lek na całe zło. Dlaczego? Bo po przeczytaniu cudnie ujętych słów otwieramy oczy i umysł, a skrzydła rozkładami. Jeśli zrozumiemy "to co Autor miał na myśli" dostaniemy do rąk narzędzia, którymi będziemy mogli walczyć o lepsze jutro.



Nie chcę zdradzać fabuły, bo uważam, że trzeba dać się zaskoczyć książce. Powiem tylko, że jest to opowieść o młodej dziewczynie, która pragnie od życia więcej niż dreptanie wiejską drogą według scenariusza jaki przewidzieli rodzice. To historia młodej kobiety, która wchodzi w dorosłe, lepsze życie z dojrzałością, nadzieją, determinacją, wbrew całemu światu. Ona chce żyć po swojemu. Chce kochać i być kochaną. Przed nią jest cały świat... świat tonący pod łzami szczęścia i rozpaczy...




Gdyby ktoś zapytał mnie co najpiękniejszego przydarzyło mi się w 2015 to w TOP10 ulokowałaby się ta książka. Książka, do której będę wracać. Książka, o którą będę dbać. Książka, którą wygrałam dla Mamy - i z tego jestem podwójnie dumna, bo wiem, że na niej wywarła ona identyczne wrażenia. I gdy patrzyłam jak zamyka to dzieło widziałam grę emocji na twarzy i zalążki skrzydeł na plecach.


Pani Magdaleno - szefowo emocji,
dziękuję raz jeszcze za bilet w piękną podróż, podczas której odnalazłam tak wiele.
Dziękuję za dostarczenie mi leku na życiowe zło.


Książkę wydało Wydawnictwo FILIA
Fragment książki do poczytania: Tutaj.
Kupić ją można: tutaj.

W moim odczuciu to chyba najlepszy prezent walentynkowy, jaki można sobie wymarzyć.
Cóż, o czekoladkach czy perfumach słuch zaginie, kolczyki mogą się zgubić, a książka zostanie na zawsze i doda niezwykłej mocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie jest mile widziane.
Pozdrawiamy,