środa, 14 stycznia 2015

PRZEPIS NA ŻYCIE. ROCZNICA ODRODZENIA MIŁOŚCI.

Zima za oknem a nam jakoś tak gorąco od wspomnień, rocznic i buzujących emocji. Styczniowe kartki pooznaczane są wyimaginowanymi serduszkami. Data 11 styczeń nie jest zakreślona, ale jest wyryta. Trwały znak widnieje na niej od równiutko 5 lat. Bo to w roku 2010 narodziła się miłość, nadzieja, wiara. W zasadzie odrodziły się te uczucia, które ktoś tam na górze próbował pogrzebać w 2006 roku. Odrodziły się silniej, dojrzalej. Jak feniks z popiołów wyjawiło się to, co zamknęliśmy pod skorupą te lata temu. Urodziła się Ona.


środa, 7 stycznia 2015

WALUTA ZA MIŁOŚĆ. PRZEPIS NA... SZCZĘŚCIE.

3 lata. Równiutko. 7 styczeń 2012. Dzień jak co dzień. Nie odznaczający się niczym szczególnym. Zimny, mroźny wręcz. Temperatura na termometrze spadła poniżej zera, ale to i tak jest nic w porównaniu do tego, jaki chłód kryje się w ludzkich sercach. Założymy rękawiczki, czapki, szaliki… napalimy w kominku i chwycimy kubek gorącej herbaty i zima nam nie straszna, choć i tak pomarudzimy. Nie sprawimy jednak, że serca niektórych stopnieją i tu człowiek milczy… nie narzeka… nie odzywa się słowem. Na to nie ma lekarstwa. Ci, którzy mają jeszcze lekkie pokłady człowieczeństwa przemilczą temat licząc, że jak o czymś nie powiedzą, to problem zniknie.

7 stycznia 3 lata wstecz. Gdzieś ktoś płacze, gdzieś ktoś się śmieje, gdzieś ktoś zaciera rączki nie z zimna a jako reakcja na wywęszenie zysku. Zysku ze sprzedaży… małej, żywej istotki...


wtorek, 16 września 2014

ADOPTOWANA = KOCHANA

O miłości od pierwszego wejrzenia z pewnością słyszał każdy. Nie wszyscy jednak mieli możliwość doświadczyć jej w pełnym wymiarze. Nie chodzi mi tu o motylki w brzuchu na widok pięknej rzeczy, a o prawdziwą miłość, jaka jest równocześnie szczerą deklaracją, że to właśnie z tą istotą chcesz być, do końca swoich lub jej dni. Nie zawsze dotyczy to partnera, czasem to uczucie wymierzone jest do dziecka pozbawionego rodziny, a czasem… do psa. Do psa, który nie ma nikogo. Do psa, który będzie Cię kochał tak, że nie zdołasz tego ogarnąć. Do psa, którego ktoś skazał na śmierć, na męczarnię, na usychanie w bólu i w samotności.