Przeszłość wraca i paraliżuje, nie oszczędzając nikogo. Jej ciężar dotyka także tych, którzy teoretycznie powinni trzymać emocje na smyczy. Studiowanie psychologii i doradzanie ludziom nie jest złotym środkiem, by uporać się z tym, co się wydarzyło. W przypadku Zygmunta Rozłuckiego nie pomaga także zapijanie bólu, smutku i poczucia winy. Najbliżsi, którzy odebrali sobie życie wciąż go prześladują i sprawiają, że terapeuta staje się więźniem własnej przeszłości. Jak się okazuje, nie on jedyny. "
Zakładnik" minionych lat może obudzić się w każdym.