wtorek, 2 lutego 2016

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE czyli... co robić, gdy jedzenie jest dla psa katorgą.


Lubimy jeść. Mamy nasze ulubione smaki i potrawy i w większości przypadków, jedzenie sprawia nam przyjemność. Jemy nie tylko żeby przeżyć. Czasem wydaje się, że żyjemy, żeby jeść, a nie odwrotnie. Nasi czworonożni podopieczni jedzą instynktownie, ale obserwując boksery, które są strasznymi łasuchami, wiemy, że jedzenie sprawia im przyjemność i daje komfort. Wiecznie błagające, maślane oczy tak proszą, że często jedzą więcej niż muszą, niż powinny. Oblizują się później z miną, która daje do zrozumienia, że psiak się delektował (nawet, jeśli pochłonął smakołyk w mgnieniu oka). Takim wiecznie "głodnym bokserem jest Missi, która jest wśród nas dzięki ogromnemu uporowi i prawdziwej walki. Toczyliśmy wojnę o jej życie.
Historia Missi jest wzruszająca i wyciskająca łzy. Pokrótce przybliżamy ją tutaj (kliknij), ale dziś nie o tym mowa. Dziś opowiemy o zwalczaniu powikłań braku odpowiedzialności (pseudohodowle) od strony gastrycznej. Karmienie jej naszą miłością przychodzi naturalnie i niezwykle jej służy, ale „nie samą miłością żyje…” pies.





Missi zamieszkała z nami mając 8 miesięcy. Była już wówczas na tyle stabilna, że mogliśmy w końcu dać jej nie tylko nasz dom, ale przede wszystkim naszą miłość i opiekę. „Dziewczynka” była malutka i chudziutka, ważyła 12 kg i wyglądała jak miniaturka boksera. Od początku miała problem z trawieniem, przyswajaniem, przybieraniem na wadze. Luźne stolce, po 7-8 na dobę, przelewanie w brzuszku, wymioty. Kolejna zmiana karmy pomagała maksymalnie na miesiąc i od nowa problemy się nasilały. Koszmarem była pierwsza zima, bo Missi ewidentnie się męczyła po jedzeniu. Wprowadziliśmy wówczas karmę hipoalergiczną. Pomagało na krótko, ale Misia radośnie merdała ogonem. W zasadzie, ona wiecznie merda. Składa się w sumie z samej radości. Po jedzeniu jednak jej „helikopterowi” towarzyszył mniej wesoły wzrok… Nie wiem, nie zliczę ile karm przetestowaliśmy, aby Misia mogła jeść z przyjemnością i bez bólu...

Zeszłej zimy objawy nasiliły się tak bardzo, że naszemu „dziecku szczęścia” nawet chodzenie ewidentnie sprawiało ból, tak miała obolały i wzdęty brzuszek a po zjedzeniu porcji namoczonej karmy stała godzinę, czasem dwie i kołysała się do przodu i do tyłu. Badania wykazały chorobę wrzodową. Wówczas w ruch poszły zalecone leki p/wrzodowe tj, ranigast, IPP20, obowiązkowo No-spa, siemię lniane i delikatna, hipoalergiczna karma na problemy trawienne - namoczona, zmiksowana, w kilku maleńkich porcjach. Misia zjadała, ale zamiast radości, na jej mordce malował się ból. Po kilku tygodniach opanowaliśmy problem, ale kołysanie się po jedzeniu nadal małej nie opuszczało. To był koszmarnie smutny widok. Po kilku workach wrócił wymioty i bóle i znów nowa karma - tym razem z linii hipoalergicznej tej samej firmy. Znów po worku, konieczna była zmiana. Wróciliśmy do w/w.

W sierpniu Missi przeszła wstrząs anafilaktyczny po użądleniu przez pszczołę. W ciągu doby straciła 1,5 kg, waga pokazała 13,5 kg i niepokojąco spadała. Misia chudła w oczach, chlustała po każdym jedzeniu, Problemy nasilały się. Znów leki w znajomym zestawie i radykalna dieta. Rozgotowane, zmiksowane ziemniaczki z olejem lub oliwą i powoli wprowadzana do nich namoczona karma. tak przemęczyliśmy do ustąpienia objawów i powoli wróciliśmy do karmy. Po krótkim czasie znów wrócił problem. I tu z pomocą i naprzeciw wyszła firma Trusco z karmą Forza 10 intestinal activ (sensitive) czyli spełniająca wszystkie potrzeby chorej bokserki. Hypoalergiczna, bezglutenowa, na bazie ryby i ziół.

Podajemy te dane, bo mamy świadomość tego, ile psów jest ofiarą ludzkiej głupoty. Wiemy, jak chorują psy będące dziećmi pseudohodowli – szczególnie takich, z jakich wydarta była Missi i jej siostry. Z rozmów z Wami wynika, że i Wasze psy chudną w oczach i męczą się po jedzeniu, a Wam i weterynarzom trudno jest dobrać odpowiednią karmę. Pies psu nierówny – wiemy to, bo mając obecnie 2 psy alergiczne musimy stosować dwa rodzaje karm. Dopasowanie karmienia jest kwestią indywidualną, ale w sytuacji kiedy człowiek czuje się bezsilny warto poczytać o tym co pomogło lub co się nie sprawdziło.












Tak więc, od dziś przybliżać będziemy karmę:

FORZA 10 INTESTINAL ACTIVE

Pierwsze efekty zauważalne już w pierwszych dniach stosowania:

1. Brak wymiotów

2. Brak kołysania po zjedzeniu

3. Jedzenie stało się przyjemnością, a nie katorgą

Mamy wrażenie, że Missi już nabrała odrobinkę ciałka, co niezmiernie nas cieszy. Widok psa, który po jedzeniu może spokojnie wtulić się w swoją psią przyjaciółkę, zamiast stać ze spuszczoną główką i walczyć z odruchem wymiotnym, jest nieziemski. : )
Nie chcemy chwalić dnia przed zachodem słońca, więc póki co obserwujemy i napawamy się widokiem Missieczki, która nie wymiotuje. Trzymajcie kciuki, żeby tak już zostało i, żeby ta karma okazała się wyszukanym wreszcie strzałem w 10-tkę.

O karmie więcej poczytasz: TUTAJ
Dostępna jest w sklepie: http://sklepzkarmami.pl/

Wszelkiego rodzaju Wasze doświadczenia z psimi problemami i/lub tą karmą mile widziane. Warto tą wiedzą się podzielić




Aby lepiej poznać naszą dziewczynkę i zrozumieć dlaczego jest tak malutka i delikatna zapraszamy tu:
HISTORIA MISSI OD ODEBRANIA - Kliknij :)
O MISSI W WIEKU DO 3 LAT - Kliknij :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie jest mile widziane.
Pozdrawiamy,