wtorek, 30 maja 2017

NAJGORSZE DOPIERO NADEJDZIE - ROBERT MAŁECKI - Graviora manent.



Podobno zawsze może być gorzej, ale czasem aż trudno w to uwierzyć. Ilość tragedii przypadająca na jednego człowieka zdecydowanie powinna być ograniczona. W pewnym momencie zasoby smutku, żalu i cierpienia mogłyby się wyczerpać i dać chwilę na złapanie oddechu. Chwilę, na zebranie sił do dalszej walki, która staje się podstawą egzystencji. W przypadku Marka Benera, fundamentem życia jest kurczowe trzymanie się przeszłości. Od trzech lat jedyny cel sprowadza się do poszukiwań najmniejszego śladu po zaginionej żonie i córeczce, której reporter nie widział na oczy. Nieustannie towarzyszy mu bezsilność, strach i rozrywający ból. Tęsknota, która zamieszkała z nim na stałe i uwiła sobie gniazdko w dziecięcym pokoju i na pustej, zimnej stronie łóżka. Kreator jego świata - Robert Małecki zapowiada jednak, że "Najgorsze dopiero nadejdzie". W przypadku bohatera wierzę mu całkowicie, natomiast biorąc pod uwagę samą książkę, wydaje mi się, że jest zupełnie odwrotnie. Im dalej, tym lepiej. Najlepsze historie z Torunia nadejdą z tym nazwiskiem.

poniedziałek, 29 maja 2017

DENIWELACJA - Remigiusz Mróz



Uciekając przed demonami przeszłości można dotrzeć do takiego miejsca, w którym człowiek całkowicie zgubi siebie, a mimo to, nadal będzie dźwigać swój bagaż doświadczeń. Wizja ocalenia kogoś z "pożaru" może wtedy jawić się jako sposób na uratowanie siebie. Na odkupienie swoich win i zagłuszenie wyrzutów sumienia. Bardzo szybko i łatwo można się sparzyć i sprawić, że płomienie dosięgną także tych, których chciałoby się ochronić, szczególnie wtedy, jeśli nie zgasimy pożarów po drodze. Komisarz Wiktor Forst ewidentnie się pogubił. Stanął w ogniu pytań i nieświadomie zaciągnął do niego tych, których nie chciałby wciągać do prywatnego piekła. Remigiusz Mróz go poprowadził.

środa, 24 maja 2017

Fundacja SOS Bokserom - życie w siedzibie. Piekło w raju.



Jeden, dwa, pięć, dziesięć, dwadzieścia psów. Raj na ziemi. Tyle miłości, tyle szczęścia. Na zdjęciach wszystkie zgodnie śpią razem, ewentualnie siedzą obok siebie i wpatrują się w człowieka.
"Fajnie macie w tej siedzibie Fundacji! Zazdroszczę." - słyszymy i przyznajemy rację, bo przecież tyle psów, to dwadzieścia razy więcej przyjemności. Cudownie jest mieć takie stado. Na zdjęciach nie widać jednak ani obowiązków, ani reszty emocji. Każdy skupia się na uśmiechniętych mordkach. Nikt nie zauważa ludzkiego strachu i zmęczenia. Nikt nie widzi tego, jak wygląda każdy dzień w siedzibie. Dzień i noc, bo przecież i w nocy psy chorują i potrzebują uwagi, troski. Każdy zapomina o tym, że siedziba SOS to też dom ludzi, nie tylko psów. Każdy zapomina, że codzienne poświęcenie swojego życia to wolontariat, a nie praca zarobkowa. Jak więc to wygląda naprawdę?

wtorek, 23 maja 2017

BOKSER JAK MALOWANY. Saal Digital.




Boksery są różne! Na tyle różne, że raczej trudno jest mówić o wzorcowym charakterze. Jedne są stateczne i powolne (oczywiście do czasu zobaczenia piłki albo listonosza, tudzież nie swojego kota), innych wszędzie pełno i ma się wrażenie, że potrafią huśtać się na żyrandolu. Do tych drugich zdecydowanie należy Missi. Ona nie idzie, ona skacze i biega. Ona nie śpi, ona się regeneruje i ładuje akumulatorki. Ona nie przytula się główką, a całą sobą, łącznie z najmniejszym pazurkiem i końcówką ogonka. Wciska się na kolana, merda i zlizuje cały makijaż. I kiedy ktoś ją widzi, zadaje jedno, teoretycznie proste pytanie - "czy ona kiedykolwiek jest spokojna?". Po minie wnioskujemy, że uznaje je za retoryczne. Odpowiedź jednak jest - "tak, czasem jej się zdarza, przez chwilkę". Dowód na to wisi na ścianie. Piękny dowód.

wtorek, 16 maja 2017

PROM - Ove Løgmansbø - Remigiusz Mróz



Czasem "koniec podróży" brzmi niepokojąco i zbyt dosadnie, a "atrakcje" w drodze mogą się okazać gorsze od choroby morskiej. Szczególnie nieprzyjemnie robi się w momencie, jeśli następuje on na otwartych wodach, a panująca pogoda sprzyja ogólnej panice. Wszelkie drogi ucieczki zostają odcięte, a kontakt z jednostką umiera, niekoniecznie śmiercią naturalną. Zamknięci na promie ludzie marzą tylko o tym, by w spokoju postawić stopy na lądzie. Nie wiedzą jednak, że i tam nie jest do końca bezpiecznie. Uwięziona na pokładzie policjantka czuje się w obowiązku by ratować sytuacje i dowiedzieć się, co spowodowało przymusowy postój. Z minuty na minutę traci jakiekolwiek panowanie nad sytuacją. Po chwili wolałaby zapewne żyć w niewiedzy. Podobne odczucia ma czekający na nią mężczyzna, mimo, że jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, o ilu rzeczach wolałby nie wiedzieć.

LECZENIE POPRZEZ ŻYWIENIE - wiosna w sercu psa?


Robi się ciepło, dni są coraz dłuższe, a to sprzyja spacerom, wypadom do lasu czy gonitwie po łąkach. Każdy pies musi się przecież wybiegać, wyspacerować, wyniuchać, co w trawie piszczy i który psi kolega już odwiedził teren. Trudno więc psu zabronić korzystania z uroków lata i pięknej aury. Pamiętajmy jednak o niebezpieczeństwach, które czyhają na naszych podopiecznych.

czwartek, 11 maja 2017

POŁÓW - Remigiusz Mróz - Ove Løgmansbø


Czasem choroba ujawnia się dopiero wtedy, gdy zacznie się grzebać w organizmie. Objawy mogą być uśpione przez wiele lat. Dotyczy to zarówno pojedynczego człowieka, jak i całej społeczności. Do przymusowej "diagnostyki" doprowadzić może nie tylko odgórne zlecenie badań ale i kultywowanie tradycji. I tak z pozoru "zdrowe" Wyspy Owcze zaczynają odczuwać pierwsze symptomy choroby podczas corocznego połowu grindwali. Okazuje się, że ktoś ma na rękach krew nie tylko ssaków z rodziny delfinowatych. Dowodem na to jest ludzka czaszka znaleziona w żołądku jednego z wyłowionych zwierząt. Choroba społeczeństwa przypadkiem daje więc o sobie znać po wielu latach. Skutki odkryć próbują ludzie, którzy nie zawsze mogą się pochwalić zdrowym rozsądkiem lub zdrowym organizmem.

poniedziałek, 8 maja 2017

CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE - Magdalena Witkiewicz

fot. Małgorzata Kowalska
Całe życie szukamy swojego miejsca na ziemi. Marzymy o czterech ścianach, w których zbudujemy swój własny kawałek świata. Rodzinę. Wieszamy na ścianach zdjęcia i zastanawiamy się jakich scen były świadkami. Co widziały, co słyszały i czym my wypełnimy przestrzeń między nimi. Czasem ten przeznaczony nam dom spokojnie czeka na nas setki kilometrów od miejsca, w którym się znajdujemy. Zatrzymuje niejeden sekret. Historie, którymi chętnie się z nami podzieli. I kiedy wreszcie przekroczymy próg nowego gniazdka do drzwi zapuka ktoś, kto z całą pewnością będzie miał wpływ na nasze dalsze życie. Nierzadko odwiedzi nas przeszłość. Słodko-gorzka, budząca niepokój, niosąca odpowiedzi na niektóre pytania. Udowodni nam, że "Czereśnie zawsze muszą być dwie", bo samotność nie zrodzi odpowiednich owoców. Nie nakarmi nas niczym dobrym. Magdalena Witkiewicz zrobi to za to za dwoje.

sobota, 6 maja 2017

JUŻ NIE UCIEKAM - Anna Sakowicz - trylogia kociewska.




Kobieta po przejściach, w wieku, w którym według sporej części społeczeństwa nie wypada ryzykować i zmieniać czegokolwiek postanawia walczyć o marzenia. W koronkach i z motylami w brzuchu (co zapewne też nie przystoi) pozwala sobie na życiową rewolucję. Pakuje manatki, sprzedaje mieszkanie i z pokaźną sumką znacznie zmienia lokalizację. Wydaje jej się, że podąża za miłością. Szybko jednak dochodzi do wniosku, że po prostu szuka siebie. Nie ogranicza się do jednego miejsca i w niejednych męskich oczach sprawdza swoje odbicie. Flirtuje i walczy. Zamyka trupy w szafie i wynosi meble ze strychu. Nadaje im nowe życie i tym samym funduje je sobie. Najmocniej odczuwa to, gdy decyduje się na otwarcie wymarzonej kawiarni. Nie bez znaczenia pozostają też wizyty w hospicjum. Wszędzie tam - w nowym miejscu, w nowym świecie, w nowym życiu - próbuje się odnaleźć. I wcale nie uważa, że po czterdziestce jest na to "za stara". Jest odważna i głodna życia, zupełnie jak Autorka książki - Anna Sakowicz.