poniedziałek, 19 grudnia 2016

Zwierzak też człowiek, na prezent czeka, prezentem nie jest.




Grudzień to miesiąc magii i uśmiechu, który można komuś sprezentować. Miesiąc pachnący miłością i naznaczony kilometrowymi kolejkami do kasy. Miesiąc spełniania życzeń, czytania listów, wysyłania paczek. Paradoksalnie całe jego piękno owiane jest mgiełką komercji i ludzkiej głupoty. Bezmyślność, przejawia się czasem wpisaniem na listę zakupów nietypowych pozycji. Pomiędzy zgrzewką mleka, makową masą, papierem do pakowania a lalką barbie nierzadko ląduje żywe zwierzę. Niewinna, najwierniejsza istota zrównana jest z produktami, które można zaopatrzyć w kod kreskowy, przeciągnąć pod czytnikiem, użyć i wyrzucić, jeśli pasować nam nie będzie. Wysyp nietrafionych prezentów z bijącym, choć złamanym sercem obserwuje się co roku. Ten prezent bowiem, wręcza się z pakietem obowiązków. Puchata kuleczka, pochodząca zwykle z nielegalnej "hodowli" - wylęgarni cierpienia, zawsze ma dodatek w postaci wydatków, a jak widać, ludzie nie chcą podarunków, do których muszą dokładać.
Są na szczęście i tacy, którzy zwierzaka zrównują nie do pary butów, a do członka rodziny. Wtedy to zwierzę czeka na prezent i nie ma przy łapce karteczki z ceną.

A gdyby tak sprawić komuś prezent w postaci dziecka? Wejść do sklepu, tudzież marketu w postaci ośrodka adopcyjnego i zdjąć z półki słodkie maleństwo, pachnące tak, jak pachną tylko niemowlaki? Gdyby porównać je z katalogiem, sprawdzić, czy wielkość uszu i długość nóg pasują i zapłacić za nie kilka stów, a potem na główce przywiązać kokardę? Gdyby je położyć pod choinką? Gdyby je dać komuś, kto wspomniał, że chciałby dostać dobra książkę, bransoletkę i dziecko?
- Przez Twój prezent nie śpię w nocy. Mam masę obowiązków i jeszcze więcej wydatków. "To" choruje i niszczy wszystko.
- To "To" wyrzuć, oddaj komuś, albo wymień.
I gdyby tak żywy prezent leżał później na oprószonym śniegiem wysypisku, błagając płaczem o uwagę i odrobinę ciepła? Gdyby wylądował na ulicy? Tam, gdzie większość żywych prezentów. Tam, gdzie skomlą przemarznięte psy i dygoczą z zimna koty, kończące zwykle pod kołami,
Różnica polega na tym, że zwierzęta pod choinką są zwykle tymczasową zachcianką dzieci.

A tymczasem, psy i koty nie tylko czują, marzną i tęsknią. One też mają swoje potrzeby i "marzenia". Do nich przecież również przyjść może Mikołaj. Nawet, jeśli bardziej niż na niego, czekają na jakiegokolwiek człowieka i wypatrują go zza schroniskowych krat. To właśnie im najbardziej przyda się paczka, a w niej kawałek serca w postaci worka karmy czy koca.
Kupując prezent bliskim również możemy im pomóc, chociażby biorąc udział w akcji:

"KUP KSIĄŻKĘ, POMÓŻ ZWIERZAKOM ZE SCHRONISKA" (link) zorganizowanej przez Autorkę - Sandrę Borowiecky.
Zdjęcie użytkownika Sandra Borowiecky.

Warto też wspomóc finansowo zwierzęta. Wystarczy parę groszy, adopcja wirtualna lub wysyłka starych koców. Wystarczy odrobina ciepła przekazana setkom zmarzniętych.



Na święta czekamy, aż zwierzęta przemówią ludzkim głosem. Może to my powinniśmy zacząć uczyć się tego od nich? Może to człowiek powinien po ludzku przemówić?

Nasze adoptowane stado wraz ze swoim pakietem obowiązków i kosztów, usiądzie z nami przy stole i otrzyma prezent. Mikołaj już zaczyna do nich zaglądać. W końcu zwierzak też człowiek.

 

Kocie legowisko na kaloryfer: FERA.PL
Mikołaju z Fera.pl Feralek jest zachwycony! Dziękujemy! 



A jeśli swoim bliskim chcecie podarować emocje, to kupcie im dobrą książkę, która wzruszy, rozśmieszy i grzecznie ułoży się na kolanach, a przy tym nie będzie wymagać wizyty u weterynarza i dobrej (nie marketowej) karmy. Polecam.


1 komentarz:

Twoje zdanie jest mile widziane.
Pozdrawiamy,